|
|
|
|
|
|
|
| |
|
| |
|
| |
|
>
>
| |
|
| |
|
| |
|
>
>
>
>
| |
|
,
,
| |
|
/
| |
|
/
| |
|
| |
|
| |
|
>
>
>
>
| |
|
| |
|
>
>
| |
|
| |
|
|
|
1968-1976 /
1977-1982 /
1977-1982 /
1983-1991
Chrapek & Eryk
Chrapek
Pewien Gość
Pewien Gość
Jajko, czy kura, czyli co było pierwsze...
Koniec lat sześćdziesiątych to wspaniały okres dla każdego fana zespołu
Queen. Pod koniec lat sześćdziesiątych pewien gitarzysta wywiesił krótką
notatkę na szkolnej tablicy ogłoszeń. Z notatki tej można się było
dowiedzieć, iż niejaki Brian May poszukuje członków do zespołu, który ma
zamiar założyć. Wkrótce po tym do Briana zgłosił się basista i wokalista Tim
Staffell twierdząc, że będzie najwłaściwszym człowiekiem do jego zespołu -
no i na basiście by zaoszczędzili:). Już w dwójkę rozpoczęli poszukiwania
perkusisty. Po pewnym czasie udało im się znaleźć perkusistę o nazwisku
Roger Meddows Taylor. Po latach Brian mówił o Taylorze: "Wydawało się nam,
że jest najlepszym bębniarzem, jakiego widzieliśmy w życiu. Pamiętam, jak
stroił werble, i pamiętam, iż pomyślałem wtedy 'on jest zawodowcem'"
I tak trzej studenci Imperial Collage of London założyli zespół The Smile.
Sukcesy?
Sukcesów zespół Smile nie zanotował wiele, będąc szczerym to w sumie tylko
jeden. Do dziś po zespole zostały tylko mało znana nazwa - zresztą tylko,
dlatego, że tworzyli go członkowie zespołu Queen i singiel, który ukazał się
na amerykańskim rynku muzycznym, i tylko tam! Nie jest to zbyt wiele. W czym
dopatrywać się takiego stanu rzeczy? Można by wywnioskować, że stało się tak
z powodu licznych, może nazbyt licznych fascynacji, inspiracji muzycznych. A
członków grupy inspirowało naprawdę wiele, między innymi: Led Zeppelin, The
Who, Clapton, Yorbirds, Jimmy Hendrix. Na temat tego ostatniego wypowiadał
się nawet Brian: "Sprawił, że zapragnąłem zostać zawodowcem". Ale przecież
inspiracje nie są niczym złym, w dodatku Takie inspiracje? W czym więc tkwił
problem?
Takie imię nosił posłaniec bogów...
"Po co tracicie czas grając w ten sposób? Powinniście wykonywać więcej
własnych piosenek. Powinniście wkładać w muzykę więcej serca. Gdybym był
waszym wokalistą, tak właśnie bym robił" - to zdanie usłyszeli muzycy w
jednym z Londyńskich klubów, w którym często grywali. Roger Taylor doskonale
znał człowieka, który w ten sposób, często wypowiadał się na temat ich
zespołu - tym człowiekiem był Fredderic Bulsara!
Członkowie grupy dali Freddiemu szansę zmiany stylu grupy. Fredderic zmiany
rozpoczął od samego siebie - zmienił nazwisko na Mercury. Później zajął się
stylem muzycznym - ale modyfikacje stylu można zauważyć na każdej kolejnej
płycie Queenu. Następnie przyszła kolej na chrzest. The Smile nie podobało
się Freddiemu, ochrzcił więc zespół nową nazwą - QUEEN.
Freddie Mercury: "To oczywiście tylko nazwa, ale bardzo dostojna i brzmi
wspaniale"
W międzyczasie z zespołu odszedł Tim Staffel - cóż Freddie był lepszym
wokalistą! Brakowało tylko basisty. Pierwszym, który pretendował do tego
szczytnego miana był Mike Grose, który zagrał z zespołem tylko jeden
koncert. Następnym pretendentem był gość o ksywie Doug, którego nazwiska nie
pamiętam - ale chyba nikt nie pamięta:). Później było jeszcze kilku, między
innymi Barry Mitchell, który grał podczas koncertu poświęconego zmarłemu
wówczas Hendrixowi. W 1971 roku Barrego zastąpił skromny człowiek nazwiskiem
Deacon, John Deacon!
""Wiedzieliśmy, że to był właściwy człowiek, chociaż był bardzo skryty,
prawie się do nas nie odzywał" - Brian May.
"Byłem prawdopodobnie jedyną osobą w zespole, która potrafiła spojrzeć nań z
zewnątrz. Wiedziałem, że ta muzyka ma w sobie coś, ale nie byłem do niej
całkowicie przekonany" - tak mówił John Deacon, ale w końcu się przekonał:)
Sukcesy
Sukces Królowej nie nastąpił jednak szybko. Pierwsze taśmy demo nie
wzbudzały większego zainteresowania. Dopiero kontrakt z agencją Trident
Audio Production, która miała udostępnić studia i zapewnić opiekę
menedżerską przyniósł pierwsze postępy. Przy współpracy z tą wytwórnią
muzycy nagrali swój pierwszy album, może niezbyt oryginalnie nazwany - ale
to i tak nic w porównaniu z dwójką:). W 1973 roku na rynku muzycznym pojawił
się pierwszy album grupy - Queen! Znalazły się na nim takie piosenki jak
Doing All Right, Keep Yourself Alive, Seven Seas Of Rhea (instrumental).
Ponad Miarę - Over The Top
Pod koniec 1973 kwartet wydał swoją drugą płytę - Queen II . Dzięki niej
zaistniał na antenie Radia 1, oraz zaczął przygotowywać się na pierwszą
samodzielną trasę koncertową. Muzycy zaczęli ją 1 marca 1974, i dzięki niej
Queen II utrzymywała się na listach przebojów przez 26 tygodni. Był to
pierwszy złoty krążek zespołu. Jednak krytycy bardzo narzekali na płytę,
zarzucając Queen brak oryginalności. Po pierwszych złych recenzjach Roger
Taylor powiedział: "Tak bardzo przykładaliśmy się do tej płyty, być może za
bardzo, ale gdy ukończyliśmy pracę, czuliśmy się naprawdę dumni. Kiedy tylko
pojawiły się złe recenzje wziąłem ją do domu i słuchając, myślałem, Chryste
czy oni rzeczywiście mają rację? Po kilku tygodniach słuchania nadal mi się
ona podoba. Myślę że to świetna płyta. Będziemy się tego trzymać."
W kwietniu kwartet ruszył jako support dla Mott the Hoople. Wydawało się że
nic nie powstrzyma rozpędzonej maszyny mnknącej na szczyty kariery kiedy, po
kilku występach Brian May zachorował na żółtaczkę. Nie było innego wyjścia -
trzeba było wrócić do domu.
Na szczęście nic nie przeszkodziło Królowej w wydaniu trzeciego albumu -
Sheer Heart Attack. Został on przyjęty tak jak poprzedne - publika szalała,
krytyka narzekała. 'Killer Queen', pomknął przez listy przebojów na drugie
miejsce i zdobył srebrny krążek.Teraz Queen szykowała się do koncertów w
Ameryce. Znów jednak dał o sobie znać amerykański pech - najpierw krytyka
zaczęła narzekać, potem Freddie dostał zapalenia krtani. Na szczęście szybko
się pozbierał, a trasa zakończyła się sukcesem i grupa poleciala do Japonii.
Tam witały ich tłumy. Brian wspomina :" W Japonii coś zaskoczyło . Gdy
przeszliśmy przez kontrolę celną i znaleźliśmy się w hali tokijskiego
lotniska, czekało na nas 3000 wrzeszczących nastolatek. Nagle staliśmy się
Beatlesami. Dosłownie niesiono nas ponad głowami tych dzieciaków. Byłem na
wpół rozbawiony, na pół przerażony. Byliśmy czymś więcej niż zespolem
rockowym. Staliśmy się idolami nastolatków. Trzeba jednak przyznać że
świetnie się bawiliśmy!".
Cisza... Dyrygent unosi batutę...
Mimo odniesionych sukcesów grupa miała poważne kłopoty finansowe. Do tego
podczas pracy nad "A Night At The Opera" doszło do zatargów z managerem i
zerwania związków z Trident. O tym wypadku mówił sam Freddie:" Jeżeli chodzi
o Queen , nasz dawny zarząd umarł śmiercią naturalną. Panowie ci przestali
dla nas istnieć. Trzeba było ich usunąć jak usuwa się odchody. Czujemy taką
ulgę...". Niedługo wydany został jeden z najsłynniejszych albumów Queen -
mowa oczywiście o "A Night At The Opera". W raz z nim na rynku, jako singiel
promujący longplay, ukazała się "Bohemian Rhapsody".
Queenmania ogarnęła świat w okolicach Bożego Narodzenia, gdy zespół
podarował rosnącej rzeszy fanów prezent w postaci transmitowanego na żywo
koncertu z londyńskiej 'Hammersmith Odeon' w premierowym programie rockowym
BBC 'Old Grey Whistle Test'. Jednak, gdy zespół zdobywał coraz większą
popularność okazało się, że stoi na krawędzi rozpadu. Freddie ujawnił po
latach:"Prawie się rozpadliśmy. Czuliśmy, że coś nie gra. Wokół nas zaroiło
się od rekinów i zaczynaliśmy mieć wszystkiego dosyć. Trzymała nas tylko
jakaś wewnętrzna siła".
W styczniu 1976 grupa przypuściła kolejny szturm na amerykański rynek
ruszając w trasę koncertową. W tym czasie "Cygańska Rapsodia" osiągneła
liczbę miliona sprzedanych płyt, a po ich trasie koncertowej, "Opera"
dotarła za oceanem do pierwszej dziesiątki notowań. Po Ameryce grupę czekały
triumfy na Dalekim Wschodzie i Antypodach.
Niedługo później zaczęły się prace nad następnym albumem. W przerwie, między
pracami, Queen dała cztery koncerty w Wielkiej Brytanii z kulminacyjnym w
Hyde Parku 18 września. Przypadała wtedy rocznica śmierci Jimmiego Hendrixa,
jednego z idoli Merury'ego. Queen zorganizowała więc iście królewskie
przedstawienie, zapraszając dla 150.000 fanów zgromadzonych w Hyde Parku,
wiele gwiazd ówczesnej muzyki pop. Brian miał dobre wspomnienia z tego
koncertu: "Występ w Hyde Parku był naprawdę udany. Mam na myśli okazję, nie
samo granie, wiecie, chodzi o tradycję Hyde Parku. Byłem na występach
Floydów i Jethro Tull - wspaniała atmosfera i to uczucie, że wszystko jest
za darmo. Chcieliśmy to ożywić."
Inspiracją była twórczość braci Marx
Zbliżał się dzień premiery "A Day AT The Races". Aby nieco podgrzać
atmosferę, Queen wypuściła singiel z "Somebody To Love" który dotarł do 2
miejsca na liśćie przebojów. Za namową swego managera J. Reida grupa uczciła
wydanie płyty sponsorując jedną z gonitw. Pod koniec imprezy nadszedł
telegram od Groucho Marxa, który życzył nowej płycie powodzenia, i dziękował
za to, iż twórczość jego i jego brata posłużyła jako inspiracja dla dwóch
albumów Królowej.
Płyta zajęła więc w niedługim czasie pierwsze miejsce na listach przebojów i
zdobyła dla kwartetu złotą płytę. Wydawało się, że Królowa spokojnie
zasiądzie na rockowym tronie, tymczasem w roku 1976 pojawiła się młoda grupa
rockowa założona przez punków - Sex Pistols. Prasa pop od razu stanęła po
stronie nowej fali. Napięcie siągnęło zenitu, gdy "New Musical Express"
wydrukował zdjęcie Freddiego opatrzone podpisem "Czy ten facet to głupek?".
Queen tymczasem zignorowała nieprzychylne im głosy, i ruszyła w kolejny kurs
do Stanów Zjednoczonych i Europy. Gdy grupa wróciła ze swego tryumfalnego
objazdu gdy Wielka Brytania była zszokowana atakami punków na obchody
srebrnego jubileuszu Królowej (nie zespołu, tylko królowej Elżbiety).
Freddie nie przyłączył się do nich:" Jubileusz to fajna rzecz, nie? Kocham
Królową. Jestem bardzo patriotyczny. Kocham całą tę pompę, oczywiście, że
tak! Kocham to". 6 i 7 czerwca, Queen wystąpili w Earl's Court jako część
oficjalnych obchodów jubileuszu - odsłaniając nową platformę świetlną w
kształcie korony, która kosztowała ich 75.000 funtów.
Po tych sukcesach Queen zaczęli przygotowywać się do nagrań nowego albumu.
Podczas sesji wynikła ciekawa konfrontacja z punkami. Roger Taylor tak to
wspomina:"Nagrywaliśmy obok Sex Pistols i pewnego dnia Sid Vicious wtoczył
się do nas i wrzasnął do Freddiego, 'Sie masz Fred, naprawdę przybliżyłeś
balet masom?' Freddie odwrócił się i powiedział,'Aa, pan Ferocious (dzikus).
Cóż, robimy, co w naszej mocy kochany!"
ERYK & CHRAPEK
CZYTAJ DALEJ >>> (1977-1982)
|
|



KONTAKT
w sprawie strony:
wundzunhome@wp.pl
adres Queen Corner:
qcorner@poczta.onet.pl
redaktor naczelny:
chrapek0@poczta.onet.pl
|