HOME
NEWSY
KONKURS
RECENZJE
  > albumy
  > teledyski
ARTYKUŁY
WYWIADY
BIOGRAFIE
  > Freddie Mercury
  > Brian May
  > Roger Taylor
  > John Deacon
HISTORIA
  1968-1976, 1977-1982
  1977-1982, 1983-1991
PIOSENKI
    zespół / solo
TABULATURY
    zespół / solo
GALERIA
CIEKAWOSTKI
DOWNLOAD
  > archiwum QC
  > pliki mp3
  > pliki MIDI
  > inne
REDAKCJA
LINKI
  > strony polskie
  > strony zagraniczne
ANKIETA
KSIĘGA GOŚCI
 
1968-1976 / 1977-1982 / 1977-1982 / 1983-1991
Chrapek & Eryk             Chrapek             Pewien Gość           Pewien Gość  

 
LATA 1983-1984

Witam wszystkich. Tym razem dowiemy się, co porabiał Queen podczas pierwszej długiej przerwy w działalności zespołu i jak nagrywano album "The Works".

W styczniu 1983 ma miejsce bardzo ważne wydarzenie w dziejach Queen, bowiem przychodzi na świat największy fan tego zespołu, czyli ja :-). No dobra, żarty na bok. Freddie, John, Brian i Roger dochodzą do wniosku, że chwilowo mają dość Queen i postanawiają udać się na zasłużone wakacje. Brian nagrywa w Los Angeles wraz ze swoimi znajomymi mini-album zatytułowany "StarFleet". W czasie lotu do Stanów Brian wykupił dla swojej słynnej gitary, "Red Special", osobny bilet, tak bardzo obawiał się powierzyć ją obsłudze bagażu :-). Roger nagrywa już drugi solowy album, a Freddie pracuje nad swoim pierwszym własnym dziełem. Pierwszym singlem z nowego albumu Freddiego jest "Love Kills", później wykorzystana w ścieżce dźwiękowej do nowej wersji filmu "Metropolis".

Roger wraz z gitarzystą Status Quo, Rickiem Parettem, wybierają się na Grand Prix do Monako. Tam zostają omyłkowo aresztowani na całą noc. A wyścigów i tak nie obejrzeli, bo następnego dnia cały czas padało :-). Wkrótce potem Roger i John mają wziąć udział w premierze filmu "We Will Rock You" (przedstawia on Queen podczas jednego z koncertów), ale w premierę tą, mającą się odbyć na plaży na Florydzie, w ostatniej chwili odwołano, gdyż obawiano się, że wiatr przewróci gigantyczny ekran.

Po jakimś czasie członkowie Queen znowu są razem i biorą się za nowy album. Tym razem będzie on nagrywany w Ameryce - w Los Angeles konkretnie. W tym samym czasie Jim Beach proponuje im realizację soundtracka do ekranizacji książki "The Hotel New Hampshire", w którą był "zamieszany". Chłopaki początkowo zgadzają się, ale w końcu dochodzą do wniosku, że nagrywanie równocześnie dwóch albumów to harówa i rezygnują z soundtracka. Jeden utwór, który mimo wszystko zdążyli nagrać, czyli "Keep Passing The Open Windows", trafi później na album "The Works". We wrześniu w USA zostaje wydany pierwszy krążek CD w historii Queen - jest to "The Game". W listopadzie gotowa jest piosenka "Radio Ga Ga". W teledysku do niej biorą udział osoby z fan-klubu Queen, specjalnie na jego potrzeby zakupiono też prawa do starej wersji filmu "Metropolis". Łączne koszta produkcji tego teledysku to "jedyne" 110 000 funtów.

Rok 1984 zaczyna się od wydania singla "Radio Ga Ga". Na początku lutego Queen gra po raz pierwszy we Włoszech, a pod koniec miesiąca ukazuje się wreszcie płyta "The Works". Odnosi ona zasłużony sukces, chociaż w Stanach ludzie od reklamy chrzanią sprawę i przez to w Nowym świecie album nie cieszy się zbytnią popularnością. Wkrótce potem wydany zostaje singiel "I Want To Break Free" z najbardziej chyba znanym teledyskiem Queen. Jest to parodia jednej z brytyjskich oper mydlanych, "Coronation Street", zrobiona według pomysłu Rogera. Amerykanie znowu robią z siebie głupków, bo zakazują u siebie tego teledysku (!).

Mniej więcej w tym samym czasie Roger kończy prace nad swoim solowym albumem, a EMI wypuszcza "The Works" w wersji CD. Freddie dalej nagrywa swój własny album. Następnie rozpoczyna się kolejna trasa koncertowa po Europie. Pierwszy koncert, w Brukseli, zostaje sfilmowany i jest to właśnie ten fragment, który wykorzystano w teledysku do "Hammer To Fall". Z tyłu sceny umieszczono dwa "kółeczka" zębate (znowu nawiązanie do "Metropolis"). Tymczasem ukazuje się wreszcie kaseta wideo "We Will Rock You" i z miejsca trafia na 1. miejsce wideo-listy przebojów.

Po zakończeniu trasy Queen wyrusza pokoncertować sobie w Południowej Afryce. Wywołuje to wielkie kontrowersje (wtedy panował tam apartheid), ale zespół oświadcza, że politykę jak zwykle mają gdzieś i będą grali wszędzie tam, gdzie chcą ich słuchać. Pod koniec roku Freddie nadal szlifuje swój solowy album, w międzyczasie biorąc udział w nagraniu piosenki, napisanej przez Briana i Rogera z okazji świąt - "Thank God It's Christmas". Jest to pierwszy i zarazem ostatni "świąteczny" singiel Queen (chyba, żeby "A Winter's Tale" podciągnąć pod tą kategorię :-) ). Niestety, nie trafi on na żaden album - dopiero niedawno naprawiono ten błąd, umieszczając piosenkę na "Greatest Hits III".

LATA 1985-1986

Ten odcinek zaczynamy od roku 1985. Dla Queen zaczął się on występem na festiwalu "Rock In Rio" w Południowej Ameryce. Publiczność - około 250 000 ludzi. Koncert szedł świetnie, dopóki nie zaczął się kawałek "I Want To Break Free". Wtedy nagle publika zaczęła rzucać na scenę jajka, zgniłe pomidory i inne podręczne wyrazy uznania. Należy się domyślać, że to raczej średnia przyjemność - oberwać chmurą śmieci od dwustupięćdziesięciotysięcznej widowni - Freddie był tego samego zdania, więc natychmiast zdarł z siebie biustonosz, który był sobie wcześniej nieopatrznie założył w celu nawiązania do słynnego teledysku. No cóż, jeśli zrobił to dla jaj, to dostał, o co mu chodziło :-). Można sobie było pomyśleć, że to amerykańscy puryści znowu dali o sobie znać, podburzywszy publiczność do zbojkotowania piosenki :-), ale jednak poszło o co innego. Po koncercie tubylcy wyjaśnili, że "I Want To Break Free" stała się dla nich czymś w rodzaju hymnu wolności i nie mogli dopuścić do jej "sprofanowania". Niektórzy chyba w ogóle nie mają poczucia humoru... Tyle hałasu o kawałek bielizny :-)

Po powrocie do domu Queen jest jedynym z zespołów występujących na festiwalu, którym pozwolono wydać wideo z tego koncertu. Co tu dużo gadać, słusznie ;-). Kaseta "Live In Rio", podobnie jak większość dotychczasowych wideoprodukcji zespołu podbija z miejsca brytyjską listę przebojów. Sukces Queen na polu teledysków (całkiem zrozumiały, jeśli wziąć pod uwagę, że to właśnie oni byli pionierami w tej dziedzinie) nie pozostaje niezauważony i grupa dostaje dwie nagrody "British Video Awards"; jedną za najlepszą kompilację ("Works EP"), jedną za najlepszy klip promocyjny ("Radio Ga Ga").

W kwietniu Królowa udaje się koncertować do Nowej Zelandii, a następnie - do Australii. Tu jeden z występów okazuje się katastrofą - światła nie działają, mikrofony się psują... Phil Collins, który niedawno tam śpiewał, twierdził że wszystko było w porządku. Pewnie przez zazdrość wszystko popsuł, dywersant jeden :-). Pod koniec kwietnia ukazuje się wreszcie album "Mr Bad Guy" - długo wyczekiwany solowy debiut Freddiego. Wbrew tytułowi (i oczekiwaniom fanów), zawiera on prawie same spokojne ballady o miłości. Być może w ten sposób Freddie chciał zmienić swój wizerunek? W każdym razie on sam jest bardzo zadowolony z tego albumu i mówi, że włożył w niego całe serce i duszę.

Po Australii przychodzi kolej na Japonię, o potem - słynny "Live Aid" na rzecz głodującej ludności Etiopii. Zapisał się on w historii jako jeden z najlepszych koncertów Queen, chociaż ich występ trwał tylko 20 minut. Zagrali "Bohemian Rhapsody", "Radio Ga Ga", "Hammer To Fall" i "Crazy Little Thing Called Love". Poza tym Freddie zdążył jeszcze pobawić się z publicznością w swoją ulubioną zabawę - "powtarzankę" :-). Moim skromnym zdaniem nie ma lepszej "żywej" wersji "Bohemian Rhapsody", niż właśnie z Live Aid. Po tym wydarzeniu zespół spotyka się w studiu, aby nagrać "One Vision". Brytyjska prasa muzyczna, która w kwestii Queen nigdy przesadną inteligencją się nie wykazywała, stwierdziła że piosenka traktuje o "Live Aid" i dochód z niej powinien pójść na cele dobroczynne. Są ludzie i parapety... Pod godłem EMI ukazuje się box "Queen: The Works", zawierający wszystkie dotychczasowe albumy Queen oraz dodatkowo jeden nowy album, który niestety nie będzie nigdy wydawany osobno - "Complete Vision". Trafiają na niego wszystkie strony B singli, które nie znalazły miejsca na "zwykłych" albumach. Pod koniec roku Queen, w nagrodę za swoje datki na Greenpeace, zostaje uwieczniony napisem na obelisku, zainstalowanym na Antarktydzie (ciekawe).

Rok 1986 rozpoczyna się od prac nad nowym albumem. "A Kind Of Magic" ma być jednocześnie soundtrackiem do "Nieśmiertelnego" - filmu, w którym utopiono 20 milionów dolców. Jak widać na załączonym obrazku, zaangażowanie najlepszego na świecie zespołu muzycznego i takich aktorów, jak Sean Connery czy Christopher Lambert nie musi koniecznie oznaczać, że film nie będzie dnem :-). Przynajmniej taki jest mój osobisty, szowinistyczno-subiektywny wyrok, bo ogólnie "Highlander" vel "Nieśmiertelny" był dosyć popularny :-). Lambert wystąpi później w teledysku do "Princes Of The Universe" i będzie tam walczył na miecze z Freddiem :-).

Ukazuje się singiel "Friends Will Be Friends" wraz z klipem, nakręconym z pomocą fanklubu Queen. Następnie rozpoczęły się przygotowania do wielkiej trasy koncertowej, "Magic Tour". Publiczność podczas wszystkich koncertów w sumie przekroczyła liczbę milion, a w Wielkiej Brytanii bilety można było kupić jedynie drogą pocztową, taki był na nie popyt. Queen wystąpił między innymi na stadionie Wembley, w budapesztańskim Nepstadion na Węgrzech (jako pierwsza zachodnia grupa), oraz w Knebworth Park w Londynie (ostatni koncert Queen). Po zakończeniu trasy wydany zostaje następny singiel z "A Kind Of Magic", jest to "Who Wants To Live Forever". Piosenkę napisał Brian na tylnym siedzeniu samochodu, kiedy wracał do domu po pierwszym obejrzeniu "beta-wersji" Highlandera. Freddie wydaje natomiast składankę teledysków ze swojego solowego albumu. W grudniu ukazuje się album "Live Magic" i na pewno nie zgadniecie, podczas której trasy koncertowej go nagrano :-). W kraju herbaciarzy i najlepszych zespołów rockowych zdobywa on 3-cią pozycję notowań. I to już wszystko na dzisiaj, robaczki. Idźcie spać.

LATA 1987-1988

Po pracowitym roku w działalności Queen następuje dłuższa przerwa. Chłopaki rozjeżdżają się po całym świecie, by trochę odpocząć, a przy okazji kontynuować swoje solowe kariery. W lutym ukazuje się singiel "The Great Pretender". Jest to "tylko" cover, ale i tak zdobywa wielką popularność i staje się numerem jeden wśród solowych utworów Freddiego. Towarzyszy mu bardzo kosztowny wideoklip.

W tym samym miesiącu do kupienia jest film z koncertu w Budapeszcie (polecam, bardzo fajnie zrobiony). Jest on dziełem wytwórni filmowej należącej do węgierskiego rządu, a do jego nakręcenia użyto podobno wszystkich 35-milimetrowych kamer, jakie wówczas były w kraju.

Następnym pomysłem Freddiego, dość zwariowanym zresztą, jest nagranie albumu wspólnie ze znaną hiszpańską śpiewaczką operową, Montserrat Caballe. Jak nietrudno się domyślić, współpraca nie jest prosta, ale płyta w końcu zostaje nagrana. Tytułowy singiel "Barcelona" ma się stać hymnem igrzysk olimpijskich w 1992 (w końcu komitet olimpijski ją jednak odrzucił). Singiel w ciągu pierwszych 3 godzin sprzedał się w Hiszpanii w liczbie 10 tys. egzemplarzy, cały album jednak nie zdobył raczej uznania fanów (mnie też niespecjalnie przypadł do gustu).

{Protestuję!!! To herezje! "Barcelona" jest genialna i koniec! - dop. Wundżun}

Roger tymczasem postanawia założyć swój własny zespół. W Cross-ie, sformowanym przez ogłoszenia w prasie, Roger spełnia wreszcie swoje marzenie - zostaje głównym wokalistą i gitarzystą. Pierwszy album Cross, zatytułowany "Shove It" ukaże się w następnym roku. Jednym z singli promujących ten album jest wczesna wersja "Heaven For Everyone", wówczas jednak pozostała ona niezauważona.

Kolejnym wydarzeniem jest ukazanie się filmowej trylogii "The Magic Years". Taki typowy dokument o zespole muzycznym - fragmenty koncertów, teledysków, liczne wywiady z członkami zespołu, innymi muzykami oraz fanami. Zdobywa wiele prestiżowych nagród. Nagrodę otrzymuje też sam Queen - za wkład w rozwój brytyjskiej muzyki.

Queen zaczyna prace nad "The Miracle" już na początku 1988, ale w międzyczasie Freddie nadal śpiewa z Montserrat, a Roger występuje ze swoim The Cross. Freddie bierze też udział w musicalu "Time".

Dosyć zabawnie Roger rozwiązuje swoje prywatne problemy. Decyduje się zamieszkać z poznaną rok wcześniej Debbie Lang (to ta pani w masce z teledysku "Breakthru ;-) ), ale jednocześnie bierze ślub ze swoją dotychczasową partnerką Dominique - ze względu na dzieci. Niedługo później wprowadza się wraz z Debbie do nowego domu, kilka minut drogi od mieszkania Dominique ;-). Podobne perypetie przeżywa Brian, który rozstaje się z żoną dla Anity Dobson - szum w prasie, jaki to spowodowało, posłużył później Brianowi za inspirację do napisania piosenki "Scandal".

Przez te wszystkie mniejsze i większe wydarzenia data wydania nowego albumu nieco się odwlokła - do maja 1989 konkretnie, ale o tym już w następnym odcinku ;-).

LATA 1989-1991

Ponieważ Queen nie daje koncertów od kilku lat, rok 1989 mija początkowo bez większych wydarzeń, oprócz tego, że Brian nagrywa w celach charytatywnych nową wersję "Who Wants To Live Forever". Dopiero 2 maja ukazuje się nowe nagranie Queen - jest to singiel "I Want It All / Hang On In There". Kolejny wielki hit. Niespełna trzy tygodnie później, 22 maja, ukazuje się długo oczekiwany album "The Miracle".

Płyta oczywiście osiąga sukces na całym świecie, a w samej Wielkiej Brytanii wchodzi do zestawień od razu na pierwszym miejscu. Warto więc było czekać na niego aż trzy lata. Sesja nagraniowa okazała się zresztą wyjątkowo płodna, legendy mówią nawet o kilkudziesięciu odrzuconych utworach. Jak wszyscy pewnie wiecie, utwory na "The Miracle" w przeciwieństwie do wcześniejszych dzieł nie zostały podpisane nazwiskami ich indywidualnych autorów, napisano jedynie "All songs written by Queen" (przynajmniej tak przypuszczam, bo okładka do mojej starej kasety gdzieś się zapodziała ;-)). Po prostu panowie uznali, że skoro stanowią tak zgrany zespół, to trzeba piosenki podpisywać wspólnie ;-). Z tej samej idei wzięła się okładka albumu (której, jak już wspomniałem, nie posiadam, ale ściągnąłem z netu i zrobiłem sobie z niej skórkę do WinAmpa ;-)).

Jak wiele znacie zespołów, które wydały pięć singli do jednego albumu? "The Miracle" jest właśnie takim przypadkiem. Do wszystkich pięciu nakręcono też świetne teledyski (wydane pod koniec roku na minialbumie wideo). Kto nie zna klipu do "Breakhtru" na przykład, powinien się ze wstydu rzucić pod pociąg ;-).

Jeśli mowa o wideo - w sierpniu ukazuje się kaseta "Rare Live", zawierająca piosenki z koncertów z różnych okresów działalności zespołu, w tym również te mniej znane lub rzadko wykonywane na żywo.

Roger obchodzi swoje czterdzieste urodziny - dość hucznie zresztą. światła laserowe, użyte podczas imprezy, wywołują niezłą aferę w okolicy, bo wszyscy (włącznie z Ministerstwem Obrony) biorą je za inwazję ufoków.

Ponieważ Queen nie dawał od lat wywiadów "w całości", zespół postanawia to nadrobić. Podczas wywiadu 29 maja Freddie wyjaśnia, że jest już zmęczony ciągłym koncertowaniem i dlatego zespół nie będzie więcej występował na żywo.

W listopadzie tego samego roku rozpoczyna się nagrywanie następnego albumu. Wkrótce później zostaje wydany album "Queen At The Beeb" - jeśli autorzy tego pomysłu liczyli na dużą kasę z wydania nieznanych dotąd wersji utworów z pierwszej płyty zespołu, to raczej się przeliczyli, niemniej polecam tę pozycję zagorzałym fanom, jest bardzo interesująca (zresztą poczytajcie moją recenzję ;-)).

W roku 1990 dzieje się niewiele. Queen kosi kolejne nagrody muzyczne i obchodzi dwudziestolecie swego istnienia, pracując w międzyczasie nad "Innuendo". Brian robi muzykę do "Makbeta", a The Cross Rogera wydaje swój drugi album - "Mad, Bad And Dangerous To Know" (jeśli kto ciekaw, nazwano tak kiedyś słynnego poetę Byrona). Ukazuje się też kaseta wideo "Live At Wembley".

Rok 1991 rozpoczyna się dla Queen od wydania singla "Innuendo", zwiastującego album o tym samym tytule. W Europie osiąga on tradycyjnie szczyty list przebojów, gorzej wiedzie mu się w Stanach, gdzie trafia tylko na 30. miejsce. Niemniej szalejąca tam wytwórnia Hollywood Records, z którą zaledwie kilka miesięcy wcześniej Królowa podpisała umowę, wydaje antologię Queen na CD, z wszystkimi albumami po gruntownym remasteringu i z bonusowymi utworami.

Longplay ukazuje się 4 lutego i z miejsca podbija świat. Klip do utworu tytułowego zdobywa Złotą Kamerę (słusznie, to ARCYDZIEŁO!). Kolejne single to "I'm Going Slightly Mad" oraz "Headlong" (nawiasem mówiąc, pierwszy singiel Queen w Stanach). The Cross nagrywa i wydaje kolejną płytę ("Blue Rock"), jednak można ją kupić tylko w Niemczech. 30 maja zostaje nagrany klip do "These Are The Days..." - ostatni z udziałem Freddiego. W październiku Queen wydaje drugą część "Największych Hitów" oraz singiel "The Show Must Go On".

23 listopada Freddie ogłasza fanom, że jest nosicielem wirusa HIV. Zaledwie dzień później, około godz. 19:00 umiera na zapalenie płuc, wywołane przez AIDS. świat jest zaszokowany, gdyż do tej pory Freddie utrzymywał swą chorobę w całkowitej tajemnicy. Pogrzeb, na który zaproszona zostaje tyko najbliższa rodzina i przyjaciele, odbywa się 27 listopada. Kwiaty od fanów nie mieszczą się na trawniku ogromnej posesji Freddiego, mimo iż ułożone są w kilku warstwach.


* * * * *

To już koniec historii Queen. Reszta to tylko koncert poświęcony pamięci Freddiego, liczne nagrody, długa i ciężka praca nad ukończeniem "Made In Heaven" (którą opisałem w biografii Briana), oraz wydawanie kolejnych składanek i mniej lub bardziej kontrowersyjne poczynania Briana i Rogera, mniej lub bardziej nawiązujące do Queen.

Zostaje wypełniona ostatnia wola Freddiego - wydanie specjalnego singla o podwójnej stronie A (Bohemian Rhapsody / These Are The Days Of Our Lives). Ponad milion funtów uzyskanych z jego sprzedaży zostaje przeznaczonych na walkę z AIDS.

Koncert pożegnalny dla Freddiego odbył się w lutym 1992. Mimo iż nie ogłaszano wcześniej, kto oprócz Briana, Johna i Rogera na nim zagra, 72 tysiące biletów sprzedano w zaledwie 6 godzin. Na koncercie pojawili się m.in. Elton John, Guns N' Roses, Metallica, Tony Iommi, David Bowie, George Michael. W telewizji obejrzał go łącznie miliard widzów.

Czy ja napisałem, że historia Queen już się skończyła? Oczywiście nie miałem racji. Historia takich zespołów nie kończy się nigdy. Co prawda nic nowego już nie nagrają, ale te wszystkie niesamowite przeboje, które nagrać zdążyli, czynią ten zespół wiecznie żywym. Zresztą nie muszę chyba o tym nikogo przekonywać?


PEWIEN GOŚĆ
 
 

Magic Queen
www.queenonline.pl
Action Mag

SONDA
Co powinni zrobić członkowie Queen?
Nagrać płytę z Paulem Rodgersem
Opracować niewydany materiał
Przejść na emeryturę
Zobacz wyniki

KONTAKT  

w sprawie strony:
wundzunhome@wp.pl

adres Queen Corner:
qcorner@poczta.onet.pl

redaktor naczelny:
chrapek0@poczta.onet.pl
© Queen Corner 2002-2009